Był sobie kubek...

Z cyklu "Robię nie to co powinnam, ale zaraz to naprawię. Chyba. Oby."
Kolejność kubków, które pojawią się w najbliższym czasie na blogu powinna być inna, ale nie o tym...

Kubek powstał na prośbę i przedstawia biegusa łyżkodziobego - dorosłego oraz pisklę.

Zaczęło się od białego kubka i bałaganu:



Później bałagan zaczął wpełzać na ceramikę...



... wpełzał, wpełzał i zajmował coraz więcej powierzchni aż stwierdził, że tyle wystarczy.



Nie zapomniał też przy tym wpełzaniu o spodzie kubka:



Koniec.



PS. Późno jest, co widać po godzinie, jutro do pracy, a głupi człowiek jakieś kubki w internety wrzuca. Może kiedyś zmądrzeje, ale najwidoczniej jeszcze nie przyszła na to pora. Spokojnej nocy i miłego dnia!

Komentarze