Przedświątecznie
Już zaraz święta, a prezenty jak zwykle na ostatnią chwilę. Standardowo pomyślałam "Może pomaluję kubek?", ale nie tym razem! Nie dość, że osoba dla której ma być prezent nie pija w takich zwykłych ceramicznych kubeczkach, to jeszcze wynikły problemy czysto techniczne.
Na zakupionym kubku z duralexu (bo to właśnie musiał być duralex!) nie było widać namalowanego kwiatu. Przydymiona struktura zrobiła swoje i uporczywie chroniła przed zobaczeniem prawie każdy kolor farby. Pomyślałam więc wtedy, że może mikroszlifierka za mną tęskni, a grawerowanie nie jest chyba aż takie trudne... A zresztą! Nawet jeśli spartolę robotę, to kubka nie będzie szkoda, bo drogi nie był i zdążę skombinować coś innego na prezent. Na próbę wyryłam liska na kielonku, zlustrowałam go, stwierdziłam, że "jakoś to pójdzie" i przeszłam do rzeczy. Naszkicowałam kwiat na szkle (ten sam, który nie polubił farby) i zaczęłam grawerować. Na początku ręce się trzęsły, ale po pewnym czasie już płynniej mi się ryło. Poniżej efekt końcowy zabawy z mikroszlifierką.
Na zakupionym kubku z duralexu (bo to właśnie musiał być duralex!) nie było widać namalowanego kwiatu. Przydymiona struktura zrobiła swoje i uporczywie chroniła przed zobaczeniem prawie każdy kolor farby. Pomyślałam więc wtedy, że może mikroszlifierka za mną tęskni, a grawerowanie nie jest chyba aż takie trudne... A zresztą! Nawet jeśli spartolę robotę, to kubka nie będzie szkoda, bo drogi nie był i zdążę skombinować coś innego na prezent. Na próbę wyryłam liska na kielonku, zlustrowałam go, stwierdziłam, że "jakoś to pójdzie" i przeszłam do rzeczy. Naszkicowałam kwiat na szkle (ten sam, który nie polubił farby) i zaczęłam grawerować. Na początku ręce się trzęsły, ale po pewnym czasie już płynniej mi się ryło. Poniżej efekt końcowy zabawy z mikroszlifierką.

Komentarze
Prześlij komentarz